X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nienawidziła tego, ale też nic niemogła na to poradzić.Gdyby miała wybierać, wolała być przeczulona, niż znowu dać się złapać wewnyki. Widzę, że przywiozłeś moje rzeczy.Dzięki. Nie ma sprawy.Wzięła głęboki oddech. Wiesz, że czuję się tutaj co najmniej nieswojo? Wiem  powiedział wprost. I że trudno mi przyjąć twoją opiekę? Widzę. Prawdę mówiąc, nie wiem, jak mam to traktować.Uśmiechnął się tylko.Odpowiedziała uśmiechem. Powinieneś wracać do siebie i trochę się przespać.Nawet nie drgnął.Zamyślone spojrzenie błądzące po jej twarzy zatrzymało się na ustach.Możenawet nie słyszał, co do niego mówiła. Masz rację, powinienem.Zamiast tego schylił się i pocałował ją. ROZDZIAA SI�DMYGdy tylko poczuł smak jej ust, wiedział, że właśnie znalazł się na autostradzie do piekła.Nic nie było go w stanie zatrzymać, nawet jej obolała i zabandażowana stopa.Poczuł się, jakbywrócił do przeszłości.Pachniała jak zawsze.Chłodny, lekki jak bryza aromat wanilii.Dotknął jejtwarzy, miękkie jak aksamit policzki poruszały się łagodnie w rytm głębokiego pocałunku.W głowiesłyszał szum, serce waliło jak szalone.Oderwał usta i popatrzył w ogromne, szare, spragnione oczy.Pragnął jej jak niczego na świecie.Drobne palce obejmowały jego kark.Zanurzył się w miękkich, wilgotnych ustach.Każdy jej oddechbył jak tchnienie życia.W jednej chwili stwardniał.Rozpierało go pożądanie.To będzie kara.Kara i rozkosz.Także dla niego.Całował jej szyję i dekolt, słysząc przyspieszonyoddech.Jęczała, tuląc go do siebie. Całuj mnie tak, żebym nie mogła ci odmówić  wyszeptała.I zrobił to.Rozpinając w pośpiechu guziki jej piżamy, ponownie przywarł do ust, za którymi takbardzo tęsknił.Chciał pieścić ją pocałunkami, aż otworzy się dla niego.Tak jak to robiła dawniej.Pod palcami poczuł miękkie, rozgrzane ciało i słodką wypukłość piersi.Zepchnęła jego głowęniżej.Objął ustami jej sutek i delikatnie pocierał językiem, czując, jak twardnieje.Dłoń obejmowaładrugą pierś, rozkoszując się krągłym kształtem, który idealnie się w nią wpasowywał.Tess bez oporu poddawała się pieszczotom, co wypełniło go jeszcze większym pragnieniem.Odrzuciła głowę w tył, na poduszki, i wyprężyła się w jego kierunku.Język okrążał raz jeden, razdrugi sutek.Niecierpliwe dłonie Damiana sunęły wzdłuż jej ciała, krążąc wokół lędzwii zapuszczając się pod dolną część piżamy.Jednak gdy dotknął wzgórka, Tess nagle zesztywniałai położyła dłoń na jego ręce, zatrzymując ją w pół drogi.Podniósł głowę i popatrzył na nią.Zaciśnięte wargi powiedziały mu wszystko, zanim zdążyła jeotworzyć. Boli& bardzo&Damian odskoczył jak oparzony. Cholera, przepraszam!  Na śmierć zapomniał o skaleczeniu.Podniósł się. Pójdę już. Do siebie? Pojadę do Karmazynowej Willi.Przygotuję wszystko. Jeszcze wcześnie. Słuchaj, nie ruszaj się stąd, dobrze? Jeśli czegokolwiek będziesz potrzebowała, dzwoń po Olina. Do łazienki chyba dam radę pójść sama.  Dobrze. Podszedł do kominka i przyniósł kule, które zabrali ze szpitala. Używaj ich tylko,jeśli to będzie konieczne. Tak jest!  zasalutowała. Jak byś się nudziła, na stoliku masz kilka książek, a za tą ścianką jest telewizor. Wskazał nazamknięty regał naprzeciwko łóżka. Poważnie? Tak, tu jest pilot, wystarczy włączyć. W regale?  Skinął, wręczając jej pilot. Ciekawe rozwiązanie.Siedziała teraz w łóżku, policzki miała zaróżowione od niedawnych pieszczot, rude włosyw nieładzie, pod wciąż rozpiętą piżamą mógł dostrzec fragment prawego sutka, o czym pewnie niewiedziała.Wyglądała tak rozkosznie, że najchętniej wróciłby tam i wziął ją, pomimo sprzeciwu.Czuł, że za chwilę to zrobi, jeśli stąd nie wyjdzie.W drzwiach odwrócił się do niej i powiedział: Wrócę koło południa.Dawno, dawno temu był sobie zajączek złapany w pułapkę.Siedział w niej przez kilka godzin, ażw końcu poczuł, że zaraz oszaleje.Gryzł więc tak długo, aż odgryzł sobie uwięzioną łapkę.Krew sięlała, ból był okropny, ale przynajmniej wydostał się na wolność.Podpierając się kulami, Tess postanowiła zwiedzić piętro, na którym umieścił ją Damian.To byłowszystko, co mogła zrobić.Schody wykluczyła niemal od razu.Były tak strome, że oczami wyobraznizobaczyła siebie lecącą w dół na złamanie karku.Wtedy ani chybi zostałaby w tej twierdzy przezresztę życia.Powolutku przemierzała korytarz, mijając kilka sypialni, siłownię i pokój ze stołem bilardowym.%7ładne z pomieszczeń nie wzbudziło w niej szczególnego zainteresowania.Dopiero gdy dotarła doszczytu budynku, serce zabiło jej żywiej.Znajdowała się tam biblioteka.Wysokie regały pełneksiążek, duże wygodne fotele i dzieła sztuki, które można było kontemplować bez końca, podobniejak niekończące się rzędy książek, albumów i skryptów.Wyjęła z regału trzy powieści i zasiadła w fotelu naprzeciwko kominka.Obandażowaną nogęoparła o stolik do kawy.Po przeczytaniu kilkunastu stron zauważyła kątem oka ruch przy drzwiach.Podniosła wzrok, by zobaczyć w nich kamerdynera, którego poprzednim razem ochrzciła jakoDanny ego DeVito.Schylił głowę, kłaniając się. Olin, dobrze zapamiętałam? Tak, proszę pani.  Chcę cię przeprosić.Ostatnim razem byłam dla ciebie niemiła. Nie ma za co, proszę pani. Och, daj spokój, zachowałam się strasznie i jest mi wstyd.Olin uśmiechnął się grzecznie. Wyglądała pani wtedy na zdenerwowaną. Tak było.Jestem pewna, że nie pierwszy raz widziałeś w tym domu sfrustrowaną kobietę, biorącpod uwagę to, kim jest twój szef i tak dalej.Uśmiech zszedł z ust Olina. Mogę coś pani podać? Zniadanie? Kawę? Na razie dziękuję. Może pomóc pani wrócić do sypialni? Posiedzę tutaj.To wspaniały pokój. W rzeczy samej. Olin nerwowo przestępował z nogi na nogę. Tylko& pan Sauer mówił, żenie powinna pani dziś wstawać z łóżka. Z pewnością tak mówił, ale&Olin z napięciem czekał na ciąg dalszy. & nie mam obowiązku go słuchać.Jest mi tu doskonale.Nie musisz się zamartwiać.Olin nie wyglądał na przekonanego, ale skinął głową. Dobrze, proszę pani. Bezgłośnie zamknął drzwi, zostawiając ją samą.Wróciła do czytania, ale po kolejnej godzinie znużyło ją to.Wzięła kule i powolutku kuśtykała pobibliotece, przyglądając się z uwagą wszystkim meblom.Zaintrygowało ją zwłaszcza stare biurkostojące we wnęce.Usiadła w fotelu.Na blacie znajdowały się tylko dwie rzeczy: papier dokorespondencji przyozdobiony inicjałami DS w górnej części i bardzo ładne pióro wieczne.Tomusiało być biurko Damiana.Nigdy nie należała do osób nadmiernie ciekawskich, ale sytuacja, w której się znalazła, pobudziłajej fantazję.Sięgnęła pod spód i otworzyła szeroką szufladę [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • zambezia2013.opx.pl
  • Podstrony

    Strona startowa
    34. Przygody Hana Solo II Zemsta Hana Solo (Daley Brian) 5 2 lata przed Era Powstania Imperium
    Laura Hickey Eye of the Ocean Ji'Jin
    Michael Moorcock Saga O Elryku 06 Zemsta Róży
    Laura Hickey Eye of the Ocean Ri
    Laura Ingraham The Obama Diaries (2010)
    Laura Hickey Eye of the Ocean Alisim
    Van Wormer Laura Ciernista droga
    Kat Martin Garrick 02 Rozkoszna zemsta
    Margaret Way Zapisane w gwiazdach
    Fakhry Ahmed Piramidy
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • blondiii.pev.pl
  • Drogi uĚźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.