[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Ramon wytatuował mu gopewnego wieczoru, kiedy Andy po pijanemu dostał głupawki.Ponadto SoCo kojarzyło się z rozlazłością.Austin zawsze byłomiastem leni i próżniaków, ale ci z SoCo mieli szczególne refe-rencje w postaci licencjatów, magisteriów i doktoratów otrzyma-nych na miejscowej uczelni.Uniwersytet stanu Teksas co rokunadawał tytuły dziesięciu tysiącom studentów, ale żaden z nich niezamierzał wyjeżdżać, wskutek czego lokalny rynek pracy był skąpy67 niczym przyodziewek Królowej Leslie.W rezultacie absolwenciprowadzili taksówki, obsługiwali stoliki w restauracjach i pisalipowieści, które nie miały żadnych szans na publikację.I wszyscyprzesiadywali w kawiarni Jo's.Andy wstał, wziął  Chronicle ze stolika i podszedł do okienka,gdzie znów sięgnął po portfel.- Na razie, stary.- Guillermo wręczył mu papierową torebkę iprzyjął od niego kilka monet.Andy wskoczył na siodełko, zwinął gazetę i wsunął ją do sa-szetki na biodrach, włożył kask i zagwizdał na Maxa.Kierowałrowerem, trzymając w lewej ręce pakunek, a w prawej kawę.Wspinając się łagodnym wzniesieniem, minął hotel San Jos� i barG�ero's, gdzie Ronda właśnie zamiatała ogródek.Przeciął Eliza-beth Street i sunąc chodnikiem, przejechał obok sklepu i wypoży-czalni kostiumów Lucy In Disguise With Diamonds, którego fasadęzdobi wielkie malowidło wypełnione twarzami różnych postaci,począwszy od Jezusa aż po Beatlesów.Chwilę pózniej minął gale-rię osobliwości Uncommon Objects, gdzie nad markizą wisiałametalowa rzezba przedstawiająca kowboja jadącego na zającu.Andy zahamował przed stojącym przy South Congress budyn-kiem z numerem 1514, w którego oknie widniał neonowy napis: Body Art by Ramon.Drzwi były zamknięte na głucho, gdyżRamon nie otwierał do południa.Warunkiem niezbędnym dootrzymania tatuażu było wprawienie się w stan upojenia, toteżwiększość klienteli zaglądała tutaj między dziesiątą wieczorem adrugą w nocy, kiedy już zamykał.Dlatego Ramon Cabrera niepracował rano, chyba że miał jakieś zlecenie.Na podeście schodówsiedział Floyd T, i pisał coś w notatniku.- Dzień dobry, Floyd.- Andy zsiadł z roweru i wyciągnął ga-zetę.68 - Cześć Andy.Jak dzisiaj obchodzi się z tobą świat?- Zeszłego wieczoru wlałem w siebie o parę piw za dużo.- Czuję twój ból.- A jak ty się miewasz?- Jak to bezdomny.- Floyd wzruszył ramionami.Floyd T, był jednym z rezydujących w okolicy bezdomnych.Przygarnęli go właściciele firmy, którzy opiekowali się nim i płaciliza jego leki nasercowe, a raz w tygodniu ktoś zawoził go doschroniska, aby mógł wziąć prysznic.Andy miał nadzieję, żewłaśnie nadszedł ten dzień, ponieważ Floyd zdążył już dojrzeć wsierpniowych upałach.Miał zmierzwione włosy i gęstą brodę, ajego błękitne oczy spoglądały na Andy'ego znad okularów doczytania, które wygrzebał z kontenera na śmieci.- Powinieneś się ostrzyc, żołnierzu - stwierdził Floyd.- A ty wykąpać.Floyd zmarszczył brwi i pociągnął nosem.- Czyżby minął już tydzień?Andy podał mu papierową torbę.Floyd zatrzasnął notes iwrzucił go do sklepowego wózka na zakupy, który stał obok, poczym wyciągnął z torebki kubek kawy i mufinkę.- Bananowa.Moja ulubiona.Dzięki, Andy.Floyd T.- nikt nie wiedział, od czego pochodziło owo T.- byłjednym z tysiąca ludzi, którzy nazywali ulice Austin swoim do-mem.Miał sześćdziesiąt dwa lata i walczył w Wietnamie, podobniejak ojciec Andy'ego.Jednak jego ojciec nie odniósł na wojnieżadnych obrażeń, natomiast Floyd T, wrócił do domu bez lewejnogi i uzależniony od heroiny.Od paru lat był czysty i trzezwy, alejego świat nie wykraczał poza tych kilka przecznic South CongressAvenue.Wciąż chodził w zielonej kurtce mundurowej,69 wyświechtanej po czterdziestu latach noszenia, i w wojskowychbutach.- Znów się wywaliłeś? - zapytał Floyd z ustami wypełnionymiciastkiem.- Taaa.- Zbadał cię lekarz?- To tylko powierzchowne obrażenia.Floyd T, wskazał obgryzioną mufinką na gazetę, którą Andytrzymał w ręku.- Wciąż szukasz w tych ogłoszeniach miłości swego życia? -spytał.- Raczej przygody na jedną noc.- Przeżyłem wiele takich przygód w Namie.Ale nigdy niemiałem kobiety, która poszłaby ze mną do łóżka z miłości.Amężczyzna potrzebuje czuć się kochany.- Floyd T, zawiesił głos,jak gdyby rozmyślał nad własnymi słowami.- Chce mi się sikać.Jeżeli Ramon zaraz nie otworzy, będę musiał iść za dom [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • zambezia2013.opx.pl
  • Podstrony

    Strona startowa
    Mark Duffield Global Governance and the New Wars, The Merging of Development and Security (2001)
    Mark Ribowsky The Supremes; A Saga of Motown Dreams, Success, and Betrayal (2010)
    The PSychological Foundations Of Culture Mark Schaller
    Mark Twain Krolewicz i żebrak
    Twain Mark Ksišże i żebrak
    Mark Frost Lista siedmiorga
    PETER FROBERG IDLING UÂśmiech Pol Pota
    McNaught Judith Szepty w Âświetle księżyca
    John Ringo & Dav
    Eo Prus, Boleslaw La faraono 3
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • fashiongirl.xlx.pl
  • ie we wtorek Piotr Weresniak(1)
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • fashiongirl.xlx.pl