[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Niechże się pani wreszcie zajmie sterem.Ja tymczasem zwolnię linę dziobową. Dziękuję  powiedziała cicho i powoli zeszła na pokład.Za chwilę odbije od brzegu,zostawi za sobą przystań,  Mandalę , wszystkie wspomnienia i Ryaa Connell będzie już odtądtylko słodko-gorzkim snem. ROZDZIAA �SMYPoranne przyjęcia w punkcie medycznym, jak zwykle w niedzielę, nie zabrały Rose dużoczasu.Takiego dnia ludziom nie chciało się nie tylko chorować, ale i plotkować.Nazajutrz zaśwszystkie obowiązki przejmie Ryan.Gabinet na  Mandali był znacznie lepiej wyposażony niżjej punkt, a kiedy jeszcze na wzgórzu pod miastem otworzy swe podwoje szpital.Cóż, niktchyba nie zatęskni za Rose, łącznie z Ryanem Connellem.Bez trudu znajdzie sobie do pomocyinnego lekarza, a miasteczko wkrótce zacznie czerpać korzyści z nowo powstałej kliniki.Tylkobrak stałej, fachowej opieki lekarskiej stał dotąd na przeszkodzie temu, by Kora Baywykorzystała wszystkie atuty swego wspaniałego położenia.A Roger Bain zatroszczy się już owłaściwą reklamę.Nie mając dziś na głowie turystów, Rose odwiedziła bank, prawnika i agenta nieruchomości,w Kora Bay bowiem, miejscowości mającej status letniska, firmy takie funkcjonowały takżepodczas weekendów.Rose miała nadzieję, że uda się jej załatwić wszystko w jedno popołudnie.Każdy następny spędzony tutaj dzień byłby dla niej udręką.Sama przed sobą musiała przyznać, że nie chodzi jej tylko o Kora Bay.Jak najprędzej chciałasię też oddalić od Ryana Connella, gdyż jego obecność sprawiała, że przestawała nad sobąpanować, nie potrafiąc przeciwstawić się tej drugiej, dziwnej istocie, która  jak się okazało skrycie w niej mieszkała.Cóż to za idiotyzm, myślała, zmierzając do kancelarii prawnika.Kto to widział, żeby wpadaćw taką furię jak wczoraj? Zachowała się jak dziewczątko, które przeżywa pierwszy zawódmiłosny.Zadurzyła się jak nastolatka, zaślepiona zmysłowym magnetyzmem, którympromieniował ten człowiek.I pomyśleć, że wiedziała o nim tylko tyle, iż jest sprawnymlekarzem.Nic więcej! W każdym porcie ma na pewno jedną żonę i trzy narzeczone  rzuciła z przekąsem, alemimowolnie słowa te wypowiedziała chyba głośno, albowiem porządkująca towar przed sklepemsprzedawczyni wyprostowała się i spojrzała na nią ze zdziwieniem.Trudno, i tak wszyscy wKora Bay uważają ją za wariatkę.Szacowne matrony ostatecznie zwyciężyły.Rose O Mearamusi skapitulować.Gdy pod wieczór wracała do domu, musiała przyznać, że dzień, chociaż smutny, był zarazempomyślny.Prawnik zadba o wypełnienie testamentu dziadka, agent zajmie się sprzedażą domku i Krokodylka , którym do tego czasu obiecał się zaopiekować jeden z miejscowych rybaków.Zdołała także wynająć chłopca do opieki nad ogródkiem wokół domu, a w końcu zamknęła punktmedyczny i oddała klucze w administracji portu.Teraz pozostawało już tylko się spakować iruszać do Brisbane.Spakować się.W domu Rose chodziła z kąta w kąt i nie wiedziała, od czego zacząć.Gdziekolwiek spojrzała, wszędzie napotykała pamiątki z przeszłości.Zciągnęła z szafy walizkę, wytarła ją z kurzu, otworzyła i.zesztywniała na odgłos pukania do drzwi. To pewnie chłopak do ogródka  mruknęła.Umówiła się z nim, że wpadnie jeszcze dzisiaji zobaczy, co trzeba zrobić.Kiedy otworzyła drzwi, w pierwszym odruchu chciała zatrzasnąć je z powrotem.Za progiemstał Ryan Connell. Skończyłaś pakowanie?  spytał uprzejmie.Rose na wszelki wypadek oparła się o framugę. Co.Nie rozumiem. Skończyłaś pakowanie? Jedziesz do Brisbane? Nie.Tak.Skąd wiesz? Skąd.pan wie? Zaniepokoiłem się, kiedy twoja łódz nie wróciła wczoraj do przystani.Potemprzypomniałem sobie o rowerze, bo tak naprawdę nie bardzo wierzyłem, że chcesz tylkopojezdzić sobie po rafach.Wsiadłem więc w samochód i objechałem zatokę, aż wreszcieodnalazłem twoją łódz przy starej przystani.Nie trzeba wielkiej inteligencji, żeby odgadnąć, żeza twoim zniknięciem stoi Roger Bain.Dziś rano poszedłem do niego. Roger Bain nic nie wie o moim wyjezdzie do Brisbane.Nie zważając na gest protestu,Ryan minął ją w progu i wszedł do środka. Wystarczyło mi to, co powiedział.Więc tak po prostu pozbawił cię pracy, hę?  Ryanwyjrzał przez okno wychodzące na ocean i gwizdnął z podziwu. Piękny widok. Nikt pana nie zapraszał do środka.Proszę wyjść! Ani mi się śni  oznajmił Ryan [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • zambezia2013.opx.pl
  • Podstrony

    Strona startowa
    Lennox Judith Wszystkie moje siostry
    Lennox Judith Tajemne lata
    Lennox Judith Trudne powroty
    Lennox Judith Œlady na piasku
    Lennox Judith Zapisane na szkle
    22. Brockway Connie W labiryncie uczuc The Rose Hu
    Michaels Lorna Odmienne stany uczuc T174
    Hawkins Karen Burza uczuć
    Stone Katherine Zmiennoœć uczuć
    Jordan Penny Odnaleziona miłoÂść
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • wielkikubel.opx.pl