X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Decydo-wał o projektach, o ugodach.Od niego zależało, czy ktoś zyski-wał wyższe stanowiska, czy też miał popaść w zapomnienie.Topromienne życie nie oszołomiło go na tyle, by zapomniał o pożą-daniu nominacji na para Francji. 101Prezydent de Maisons26, szwagier marszałka, przygotował dlańtę nominację i napisał o jego zasługach wszystko, co chciał.Byłna tyle bezczelny, że zażądał, aby zamieścić tam, że gdyby nierana Villarsa, bitwa pod Malplaquet byłaby wygraną, i jeszczeróżne inne rzeczy obrażające prawdę i których celem było po-zbawienie chwały marszałka de Boufflers.Pontchartrain, otrzy-mawszy ten dokument, by go wyekspediować, odłożył go, za-trzymał i powiadomił o wszystkim Boufflersa, który, dotkniętydo żywego, wpadł we wściekłość.Zaatakował publicznie Villarsaposuwając się aż do zniewagi; rozpowiadał o tym wszystkim,nawet ministrom.Człowiek ten, tak rozsądny, powściągliwy, taknieśmiały wobec króla, nie panował już nad sobą.Oświadczyłgłośno wszystkim, kto tylko chciał słuchać, iż poskarży się kró-lowi, zaś w wypadku, gdyby nie uzyskał satysfakcji, zdecydo-wany jest żądać jej od parlamentu, zwrócić się do parów, wy-stąpić przeciw prośbie Villarsa i bronić osobiście swej sprawywobec parów i zgromadzenia całego parlamentu.Od lat już niewidziano tak zuchwałego wystąpienia.Nic dziwnego, że narobiłoono wielkiego szumu do tego stopnia, że król nie ośmielił sięodmówić osobie tak sławnej, z powodu tylu zasług, sprawiedli-wości, której się domagała tak donośnie.Villars, przerażony mimotak wielkiego wyniesienia, odczuł wówczas wagę cnoty i prawdy.Nie śmiał zadrzeć z Boufflersem; wycofał wszystko, na co siępoważył w listach, i aby zatrzeć wrażenie, iż działa według roz-kazu królewskiego, odesłał sam swoją prośbę Boufflersowi, którywykreślił wszystko, co chciał, a to, co wykreślił, zostało równieżpominięte w dokumencie sporządzonym przez Pontchartrainai oddanym mu do przejrzenia.Pomimo to Villars rozpływał się u siebie publicznie na tematmarszałka Boufflers, co dzień wyrażał pod jego adresem zapew-nienia szacunku i pokornego poddania, wychwalał go wytrwale,posłał do niego parę razy listy z wyrazami hołdu i przeprosze-niami, połknąwszy afront w całej rozciągłości.Po wielu pertrak-tacjach Boufflers zgodził się wreszcie po tylu pokłonach odwie-dzić sam Villarsa, zatryumfowawszy nad jego tryumfem.Przy-jęto go z wszelkimi oznakami atencji i poddaństwa, które zostałyprzyjęte tak, jak pan przyjmuje łaskawie należny mu pokłon.Cała ta historia wywołała nienawiść, którą Boufflers, zbyt szcze-ry, okazywał czasami, nawet nie licząc się z obyczajnością, 102a Villars umiał skryć głęboko, cały w ukłonach i niezmienniepokorny.Jednak nie zerwali już nigdy ze sobą oficjalnych sto-sunków; Villars pełen rezerwy nie ośmielił się już zadzierać, po-dobnie Boufflers, żeby nie stawiać króla w trudnej sytuacji. 103ZR�WNANIE DZIECI BASTARD�W Z KSI%7łTAMI KRWI[W roku 1710 księżna Burgundzka po paru poronieniach urodziła dru-giego syna, pózniejszego Ludwika XV.Umarł książę de Bourbon, synksięcia Kondeusza.Król postanowił zapewnić dzieciom swoich nieślubnychsynów, księcia du Maine i hrabiego Tuluzy, prawa, jakie mieli Burboniz prawego łoża.]Gdy rzecz została postanowiona między królem, panią de Main-tenon i księciem du Maine, trzeba było ją ogłosić i tu nastąpiłascena osobliwa  najbardziej zdumiewająca w ciągu całego dłu-giego panowania króla  w każdym razie dla tych, co go znalii wiedzieli, jak bardzo upaja się swą wszechwładzą.W sobotę 15 marca [1710] wieczorem po kolacji w Wersaluprzechodząc do swego gabinetu z całym otoczeniem, w zwykłymporządku, król przeszedł poważnym krokiem do drugiego ga-binetu, stanął przy swym fotelu, nie siadając, powoli podniósłwzrok na zebranych i oświadczył, nie zwracając się do nikogowprost, lecz do wszystkich razem, że przyznaje dzieciom księciadu Maine te same prawa i tę samą rangę, jaką ma ich ojciec.Następnie bez chwili zwłoki przeszedł do najbardziej odległegokąta gabinetu, przywołał swego syna [delfina] i wnuka, księciaBurgundzkiego, i tu przed nimi, monarcha tak dumny i ojciec taksurowy i władczy, upokorzył się po raz pierwszy w życiu.Powie-dział, że skoro mają obaj kolejno królować po nim, prosi, byzgodzili się na przywileje, jakie daje dzieciom księcia du Maineprzez wzgląd na serdeczność, jaką, pochlebia sobie, czują dlaniego i jaką on ma dla księcia i jego dzieci.Będąc już staryi sądząc, że śmierć już niedaleka, pilnie im zaleca, nalegającjak najbardziej, by opiekowali się nimi przez miłość dla jegopamięci.Dość długo trwała ta wzruszająca przemowa [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • zambezia2013.opx.pl
  • Podstrony

    Strona startowa
    Allen Louise Sprawy wyższych sfer 01 Pamiętna noc
    In Death 23 Œmierć o tobie pamięta Nora Roberts
    Kraszewski Józef Ignacy Pamiętnik panicza; Dziennik Serafiny
    de Segur Filip Paweł Pamiętniki adjutanta Napoleona(1)
    Nowak Marzena Cišgłoœć urywana. Z pamiętnika prostytutki
    Smith Lisa Jane Pamiętniki wampirów 5.2 Uwięzieni
    Smith Lisa Jane Pamiętniki wampirów 4 Mrok
    Prof. Szczepan Pieniazek Pamietnik Sadownika
    Kraszewski Józef Ignacy Pamiętniki nieznajomego
    roland topor opowiadania
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • ninue.xlx.pl